Humor z zeszytów

Teraz trochę rozrywki…
Czekamy na pomysły warte umieszczenia na ramach tego działu…


Znam następujące planety: Platon, Marst, Return


Na początku człowiek był zbieraczem. Zbierał rośliny. Zaczął tworzyć narzędzia np. Wziął kamień do ręki i walnął nim zwierzaka, zwierzak padł. Dopiero wtedy zaczął rozwijać się mózg.


W czasach obecnych człowiek przeważnie żywi się hamburgerem w Burger Kingu.


Człowiek podczas oddychania wydycha tlen i azot.


Zmienne oświecenie ziemi.


Jedni przeżyli młodość innych czeka starość.


Używam trochę sportu


Kierunki hodowli trzody chlewnej: mięsny, tłuszczowo-mięsny i słonecznikowy.


Drób dzieli się na: krowy owce i konie


Słońce pada na ziemię z góry


W Polsce najcieplej jest w półkuli zachodniej


Bezrobotny – to człowiek w wieku rozpłodowym, a nie posiadający pracy


W krajach słabo rozwiniętych można znaleźć niską siłę roboczą.


Kotlina – jest to taki wklęsły pagórek


Wulkany mają częste erekcje


Góry są to wynosiny skalne


Ułamki rasowe i te inne


Co zmienia się wraz z wysokością w atmosferze? Widok proszę Pani!


Jak nazywa się księżyc ziemi? Księżyc – to jakoś głupio. Nazwijmy go Stefan!


Wykonam to z twierdzenia Bezy – najważniejsze dla człowieka jest MUSK


Gdy za oknem hula wiatr, kiedy raki chodzą wspak, kiedy słońce znika w chmurach, wtedy… FINANSE


Kochana Pani profesor! Zwracamy się z prośbą ogromną, bo mamy dziś wiedzę bardzo skromną. Prosimy by nie robiła Pani kartkówki, bo mamy dziś puste makówki. Te mediany i kwartyle są dla nas ulotne jak motyle. Wiosna w głowach zaczęła huczeć i nie chce nam się już uczyć. Na środę na pewno się nauczymy i te nieszczęsne jedynki poprawimy! Dziękujemy za wyrozumiałość.


Ekonomi się uczymy, Panią naszą też lubimy, gdy przychodzi do nauki, na klasówce widać luki. Bezrobocie – trzeba to powtarzać w czoła pocie, a inflacja i stagnacja, to już rezygnacja. Kiedy wszystko to umieć będziemy, zostaniemy kim chcemy: ministrami, bankierami, państwem rządzić będziemy sami.


Dzisiaj dzień jest wyjątkowy bo mamy puste głowy. Mikołajki się zbliżają i prezenty w głowie grają. W szkole nastrój jest wyjątkowy, przed świąteczny i nerwowy. Więc prosimy o nie pytanie i jedynek nie stawianie.


Na jednej z “wolnych” lekcji wywoływałyśmy duchy, duch Elvisa Presleya nie chciał odejść. Bardzo przerażone, chcąc go odwołać straciłyśmy poczucie czasu i baaardzo spóźniłyśmy się na lekcję fizyki. Zapytane o przyczynę spóźnienia, z wypiekami na policzkach, szczerze wyjawiłyśmy naszą tajemnicę – niestety nie skończyło się to dla nas dobrze.


Podczas lekcji PO koleżanki siedzące za mną odrabiały zadania z matematyki i były tak zajęte, że podczas sprawdzania obecności przez nauczyciela jedna bardzo skupiona na zadaniu – zamiast “jestem” – wykrzyknęła bardzo głośno “zero”


Profesor od transportu międzynarodowego rozczulał się, gdy słyszał piosenkę w wykonaniu dwóch naszych koleżanek “Dziś panna Andzia ma wychodne”, więc to nie tak rzadko wykorzystywałyśmy. Ponadto bardzo często lubił podsumowywać nasze odpowiedzi pod tablicą określeniem: “dodałaś łyżkę dziegciu do garna z miodem”, siadaj niedostateczny (w przypadku, gdy palnęłyśmy bzdurę).


Pan profesor od angielskiego wchodząc do klasy witał nas zawsze słowami: “open the windows” (proszę otworzyć okna).


Samorząd Szkolny ogłosił konkurs na najlepszą dekorację świąteczną. Ku naszemu zaskoczeniu najładniejszą dekorację wykonali chłopcy w …….. toalecie męskiej.


Pewnego dnia klasa trzecia podczas lekcji, pod opieką nauczyciela udała się do Muzeum Ekologicznego. Podczas jazdy tramwajem ktoś krzyknął “to już tu”. Z wyjątkiem nauczycielki wszyscy uczniowie opuścili tramwaj. Gdy się jednak okazało, że nie ma Pani profesor, i że to jeszcze jeden przystanek, w panice następnym tramwajem cała klasa próbowała dogonić Panią. Niestety Pani profesor nie było już ani na przystanku ani w muzeum. Następnego dnia rano Pani Dyrektor wraz z wychowawcą weszli do klasy. Mieli groźne miny. Jakie było ich zaskoczenie, gdy okazało się, że cała klasa z przewodnikiem zwiedziła muzeum a zaświadczył o tym fakcie sam jego dyrektor. Wyszło na to, że to Pani profesor sama poszła na wagary.


Tydzień wcześniej zapowiedziałam “pytanie”. Gdy nadszedł ten dzień okazało się, że klasa przygotowała dla mnie łapówkę, abym nie pytała. Ku mojemu przerażeniu na biurku znajdował się worek, coś na wzór takiego worka do przewożenia ziemniaków, z tą tylko różnicą, że cały się ruszał. Klasa prosiła, abym obejrzała prezent. Była pełna obaw co w nim jest, ale namawiana powoli odwiązałam sznurek. W środku była filigranowa uczennica, która jako jedyna w klasie była przygotowana do odpowiedzi. Wyłoniła się uśmiechnięta a ja byłam taka szczęśliwa, że to tylko ONA, że nikogo już tego dnia nie zapytałam.